Tropy Przyrody- blog

0

Tanzania, Tunduma i Tanganika- a na granicy i tak najfajniej

Podziel się

Autobus z Livingstone do Tanzanii. A w zasadzie nie do Tanzanii, tylko do zambijskiego miasteczka przed granicą. Oczywiście, że wyjeżdża o 6:00 rano, bo przecież prawo zabrania autobusom poruszania się nocą. Na dworcu kupiłam kilka bajecznych, afrykańskich tkanin. W Kenii takich nie ma. Nigdzie takich nie ma. Najchętniej kupiłabym osiemdziesiąt dwie, ale perspektywa dźwigania belki materiału w plecaku przez najbliższy miesiąc sprawia, że rozsądek mi wraca. Całe szczęście.  A zaglądając do plecaka, to z 3 par...

0

Zambia cudem świata stoi

Podziel się

Na granicy z Zambią poszło gładko. Delikatnie niesmacznym jedynie był fakt, że za zambijską wizę można płacić tylko dolarami. Zatem w Zambii musiałam zambijskie kwacha szybko zamienić na amerykańskie dolary w celu wkroczenia do tejże Zambii. Absurd. W chwili, w której przekroczyliśmy granicę świat zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zielono, bardzo zielono. Po obu stronach drogi woda po łydki. Ot uroki pory deszczowej. I chaty z gliny wszędzie. Okrągłe osady, kilka budynków w...

1

Namibia po raz ostatni

Podziel się

Podchodzimy do namiotu, delikatny szelest liści każe odwrócić wzrok. Między kamykami sunie wąż niespiesznie. Co kilkanaście centymetrów odrywa głowę i jeszcze trochę siebie i orientuje się w sytuacji. Sunie dalej. Śliczny, z 1,5 metra długości, talia modelki, gustowny pasek z boku. Brak instynktu samozachowawczego każe mi skoczyć po aparat. Nim tajemniczy jegomość zniknął w buszu, zdążyłam pyknąć byle jakie zdjęcie. Pytam lokalsa czy ów wąż jadowity jakiś jest i podsuwam mu wyświetlacz aparatu pod twarz....

2

W krainie Himba

Podziel się

Panna Lila kiedyś, czytając jedną z podróżniczych książek, a może oglądając jakiś program, powiedziała, że koniecznie musi pojechać do Namibii, żeby poznać Himba. Tak mocno zafiksowała na tym pomyśle, że jakiekolwiek inne pomysły spotykały się z głośnym protestem. A Lilki protesty nie przypominają szemrania nizinnej rzeki, raczej łomot wodospadów Wiktorii. Każdy, kto je słyszy wie, że jakakolwiek dyskusja nie ma większego sensu. Zatem, gdy w tamtym roku okazało się, że nie stać nas nawet na...

1

Stopem przez pustynię

Podziel się

Hał hał hał. Odszczekuję. Słyszycie? Po całodziennym researchu doszłam do wniosku, że niczego się nie da znaleźć. To wbrew pozorom dobry wniosek, bo traci się jakieś sztuczne koła ratunkowe. Mamy zobaczyć pustynię i wioskę Himba. Nie ma tam transportu, nie ma wycieczek za cenę dla Europy wschodniej. Nie ma niczego. A to znaczy, że radzimy sobie jak umiemy i właśnie, że damy radę! Siedziałyśmy sobie nad basenem, podjechało małżeństwo emerytów, rozłożyli namiot, ustawili stolik, dwa...

1

Matka i córka po dro… bezdrożach Namibii

Podziel się

Należało zmienić lokum na płatne. Ostatnie chwile nadoceaniczne spędziłyśmy na macaniu oceanu. No bo być nad Atlantykiem i go nie dotknąć? To jest wiedza, której łaknę, dotykowa, zapachowa, realna. Bo co z tego, że w podstawówce oglądaliśmy mapę. Że tu oto jest Atlantyk. Nie uczyli jaki jest w dotyku, jak jego fale rozbryzgują się o skały, że w ogóle jest tu tyle skał i klifów. Jak żeglarze opływali Przylądek Dobrej Nadziei, zaczynali mieć nadzieję właśnie,...

1

Matka, córka, pingwiny, dwa oceany i uczta botaników

Podziel się

W zasadzie pierwotny plan wyprawy na Górę Stołową zakładał wejście na nią z jednej strony, a zejście do Ogrodu Botanicznego Kirstenbosch. Niestety górnolotne plany to sobie można mieć, jak ma się przyziemną zdolność ich realizowania. A jak, nie przymierzając leniwiec jaki, leżakuje się do południa to można najwyżej cmoknąć się w tutkę. Nadal uważam, że plan był fenomenalny i wybitny i w ogóle się nie krępujcie, tylko wcielajcie go w życie. W każdym razie ogród...

1

Złe dobrego początki? Johannesburg nie chce być gorszy.

Podziel się

Ze spuszczoną głową podreptałam za panem lotniskowym odebrać bagaż, który nie odleciał. No tak, Emiraty starały się tylko nie dały rady- pomyślałam dobrodusznie, żeby nie powiedzieć- frajersko. A może spróbuję to załatwić sama? W końcu jestem pewna, że mam wszystkie potrzebne dokumenty. W końcu nie po to spędziłam godziny na wertowaniu przepisów, mailowaniu z ambasadami i konsultacjach z prawnikami. Ktoś dał zada – i tym razem z całą pewnością nie ja. Dryyyyń dryyyyń – zaoceaniczny...

2

Katastrofa pomyłek, czyli Anka i Lilka lecą do Afryki

Podziel się

Doszłyśmy do punktu, w którym pomyłki stają się tak masakryczne, że ulegają katastrofom. W świat wyruszamy nie po raz pierwszy, nie żebyśmy zaraz jakimiś wybitnie wytrawnymi podróżniczkami były, ale powiedzmy, że ogarniamy rzeczywistość. Potrafimy zadbać o dokumenty, a nawet spakować plecak. Tym razem też poszło nam nieźle. Ba, nawet udało nam się nie zaspać na samolot. Było znacznie gorzej. RPA, Namibia, Zambia, Tanzania, Kenia. Nasze marzenie z poprzedniego roku, które skończyło się upadkiem- ze względów...

0

Ostatki w Goa i uroki Shantaram

Podziel się

Indie, Indie i po Indiach. Żeby zrównoważyć się i złapać dobro musiałyśmy udać się do Goa. Zamieszkałyśmy w maleńkim domku na plaży. Kompletna antyteza podróży. Komercja 100%. Ależ mi to było potrzebne! Świeże warzywa, kawa z mlekiem kokosowym i zimne piwo. To szczyt moich marzeń i pierwsza pomoc po 1,5 miesiącu włóczęgi. Gdyby nie te kilka dni na plaży, przy ogniskach ze cudnymi Znajomymi, spędzonych na nic nie robieniu, nie byłabym w stanie wziąć tego...