Tropy Przyrody- blog

iDSC_0137 0

Jaskinie Ellora

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Ranek spędziłyśmy z naszym ziomem wylegując się na dachu chatki, a później zapakowałyśmy zady do pociągu. Z Agry do Aurangabadu miał jechać 19 godzin. Miauuuu miaaauuuuuuu….  Nic z tych rzeczy moi piękni. Najpierw na dworcu spędziłyśmy prawie 5 godzin czekając na opóźniony skład, a potem i tak jechał 24 godziny. Toć to prawie jak kolej transsyberyjska. Ciekawe to, że w autobusach kobiety siedzą na jednym końcu, a faceci na innym, podczas gdy w pociągach, w...

barwy Indii 3

Nie taki Taj Mahal przereklamowany, jakim się wydaje

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Te dylematy. Zobaczyć Taj Mahal? Eeee, komercha, gratka dla turystów. A przecież miejsca turystyczne nie powinny mnie obchodzić, jaśnie podróżniczki, czyż nie? Walczę z tymi snobistycznymi wizjami w mojej głowie, staram się. Być w Indiach i nie zobaczyć go? Ale ja nie lubię budynków przecież, nie doceniam kunsztu architektów, perfekcji wykonania, wszyscy to wiedzą. Jestem ignorantką. To, co mogę docenić, to najwyżej ‘klimat miejsca’, a nie detale. Nikt nie jest doskonały, przepraszam bardzo, niech Wam...

iDSC_0918 0

Varanasi nigdy dość

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

„Zobacz tam, przynoszą nowe ciało”- Mowgli z entuzjazmem wskazuje palcem. A mnie jest nadal głupio patrzeć. Kilku mężczyzn niesie na barkach ciało zawinięte w całun. Całun pomarańczowy, błyszczący, pokryty kwiatami. Jeden z mężczyzn ubrany jest w białe dothi, czyli białe prześcieradło po naszemu, mistrz ceremonii, zwany ‘karta’, zwykle najstarszy syn osoby zmarłej. Członkowie rodziny wkładają ciało do Gangi, to ostatnia kąpiel. Wcześniej rodzina kupiła drewno, wbrew obiegowym opiniom nie jest to drogi zakup, 150 kg wystarczy...

idsc_925 0

Brzegiem Gangesu

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Kto nie słyszał o Varanasi? No kto? To miasto gwiazdorzy chyba we wszystkich programach o Indiach, stoi na piedestale w indyjskich książkach. Jest wszędzie, tak bardzo wszędzie, że zastanawiałam się przez chwilę, czy by może go nie pominąć… Ale zaraz, zaraz, jestem w Indiach po raz pierwszy i wszystkie znaki na niebie i Ziemi wskazują, że już tu nie wrócę. Ominąć Varanasi? Nie, jednak nie. Mam świadomość, że zostało nam bardzo niewiele czasu (i pomyśleć,...

iDSC_0907 0

Nepalskie wszy

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Chyba mamy nepalskie wszy, rasowe. Przywleczone z chaty w Himalajach. To nawet nie zwykłe nepalskie, a himalajskie. Co prawda żadnych śladów nie wykryłam, ale czochramy się jak rosomaki. Jakie to szczęście, że przed wyjazdem w szkołach była zawszona epidemia, na którą zareagowałam histerycznie, w związku z czym zapakowałam zestaw środków wszobójczych także i do naszego podróżnego bagażu. W zasadzie wolę wszy niż taki świerzb na przykład. Lilka: „Wolę polskie wszy, z pewnością są mniej swędzące...

iDSC_0896 0

Płaski kawałek Nepalu

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

W Chitwan miałyśmy załatwiony hotelik. Z dużym ogrodem, z dziesiątkami roślin i niezbyt ładnymi pokojami. I prywatną słonicą przywiązaną liną do drewnianej wiaty. Chitwan, ponoć najpiękniejszy zoologiczny park Nepalu, ma swoją ciemną stronę. Mroczną i okrutną. Chitwan słynie z safari na grzbiecie słonia. Takie małe okrucieństwo pod sztandarem parku. Oczywiście słonie są prywatne, park tylko zezwala na ich użytkowanie w parku. Cała nasza wioska upstrzona jest hodowlami tych zwierząt ”pod turystów”. Dziesiątki słoni każdego dnia...

iDSC_0586 2

Matka i córka na szczycikach Himalajów

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Zobaczyć Ośmiotysięczniki z bliska. Trzeba udać się do Pokhary- mekki turystów. Psia kość, no trudno, kilka dni w turystycznej okolicy chyba nas nie zabije. Autobus komfortowy dotarł do Pokhary z nami na pokładzie. A jaką on trasą jechał! Jakie ich rzeki mają kolor! Piękne preludium. Przepiękne. Pokhara zdecydowanie ucywilizowana, knajpki na modlę europejską, świetne pizzerie i naprawdę fajne hoteliki.  Tyle, że w tym trudnym dla Nepalu czasie z żarciem kiepsko, menu poobcinane, i ten prąd,...

1 0

Nepal, inny świat. Kathmandu.

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Za chwilę lądowanie. A za oknem Himalaje. Ośmiotysięczniki. Takie góry, taaaaakie, najwyższe góry świata za chmurami, gdzieś tuż za oknem samolotu. A my w środku. Himalaje. Te same, o których tak bardzo marzyłam. Przed erą Lilki w górach byłam raz w miesiącu, plecak na plecy i dziki bieg po szczytach. A teraz, zaczęłam podróżować, żeby zabić górski głód, ale w takich chwilach on się odzywa. Ojjj odzywa się, wyje, jęczy i błaga. Cóż, może pierwsze...

iDSC_0093 3

Chennai, Auroville, Pondicherry- południe, Francja elegancja i obyczaje lokalsów

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

Chennai. Co za paskudne miasto. Tak paskudne, że nie odważę się szukać jego plusów. Pewnie, że je ma, ale ja tak bardzo nie lubię dużych miast, tak bardzo. A w Indiach to jeszcze bardziej, bo duże miasta w Indiach to po prostu nieprzyzwoicie obrzydliwe giganty. Chaotyczne, pełne ludzi i brudne. Bardzo przepraszam, ale tak sprawy się mają- z mojego punktu widzenia. Metro jest. W każdym większym mieście. Nie, jeszcze nie odważyłam się skorzystać. Wystarczy, że...

iDSC_0878 0

Happy Pongal w Chidambaram

Podziel się
FacebookTwitterGoogle+

W Chidambaram nikt nie bangla po angielsku i nie ma wifi i wszystko jest zamknięte. Bo, jak się okazało, południowe Indie mają czterodniowy festiwal Pongal. Święto zbiorów i urodzaju. Niech będzie i tak. Tuk-tuk zawiódł nas do głównej imprezowni, czyli na ulicę z największą świątynią w mieście. Półnadzy, wysmarowani rytualnymi kolorami mężczyźni, barwne kobiety, wystrojone dzieci. Wylądowałam w środku czegoś, o czym nie miałam zielonego pojęcia. Restauracje pozamykane, fartem znalazłyśmy tani pokój. Rzuciłyśmy plecak i...